Teresa PĄGOWSKA (1929-2007), Aleja - Lato; z cyklu: „IV Pory Roku”, 1989

Teresa PĄGOWSKA (1929-2007), Aleja - Lato; z cyklu: „IV Pory Roku”, 1989
cena wywoławcza
110 000 PLN
cena końcowa
110 000 PLN
sprzedaż warunkowa
Estymacje
130 000 - 150 000 PLN
Pozycja posiada cenę minimalną

tempera, akryl, płótno; 140 x 160 cm;
sygn. i dat. l. d.: TP 89 (monogramem wiązanym),
na odwrocie opisany: TERESA PĄGOWSKA 1989 / Z CYKLU IV PORY ROKU / »LATO« / 140 x 160 cm.

Niezaprzeczalnie, Teresa Pągowska stanowi jedną z bardziej interesujących artystek sztuki współczesnej. Ukończyła studia w 1951 roku m.in. pod kierunkiem Wacława Taranczewskiego, kolorysty. Zapewne dzięki temu sama w swojej twórczości była niezwykle czuła na kolor, dopełniające się lub kontrastujące ze sobą barwy, co wyraźnie widać w oferowanym obrazie Lato z cyklu: IV Pory Roku. Drugą, charakterystyczną cechą dla twórczości artystki jest figuratywność. Teresa Pągowska często w centrum zainteresowania swoich dzieł stawiała schematycznie opracowaną, jakby z szablonu odmalowaną postać kobiecą, która jest obecna również w prezentowanym obrazie. Artystka często pozostawiała niezagruntowane, szare, lniane płótno, zapewne uznając je za równorzędną wartość całej kompozycji. Ciekawym jest również sposób, w jaki malarka pracowała. O procesie twórczym, który w przypadku dzieł Teresy Pągowskiej nie odznacza się na płótnie, na przykład w agresywnych pociągnięciach pędzla, a pozostaje jedynie w świadomości artystki jako jej wewnętrzne zmaganie, mierzenie się z tematem, wyobraźnią, rozumem, Bogusław Deptuła pisze: Są obrazy, które rodzą się w trakcie zaciekłej walki artysty z oporną materią i noszą na sobie piętno zmagania. Obciążone warstwami farby, ze śladami poprawek, czasem wręcz dziurawe, niosą w sobie ciężar egzystencji. Pągowska nie pozwala sobie na to. To, co widać, to czysta esencja. Ślady procesu sublimowania nie zostały ujawnione. Impulsem dla Teresy Pągowskiej do tworzenia jest przeżycie, które nazywa powodem. W rozmowie z Elżbietą Dzikowską mówi: Istnieje przeżycie, które nazywam powodem. A że nie mam w sobie nic z reportera, muszę ten zarys przeżycia pogłębić w sobie, długo z nim żyć, by nabrał ciała, by stał się musem. I zaraz szukam formy. Bo, przecież u nas, malarzy, wszystko rodzi się z oka i głowy jednocześnie. Wyobraźnia widzi i nadaje kształt przeżyciu.


twoje notatki

brak